Jedz śnieg :)

Wyjście

Jak to ostatnio bywa zacząłem w totalnej mgle 🙂 zresztą cały dzień był taki w prognozach – zachęcający jednak miał być następny wschód słońca który miałem zawitać na Rysiance, lub Pilsku – w zależności od sił. Omijając Malinów i Malinowską Skałę poszedłem stokówką do żółtego szlaku dalej do zielonego na Magurkę Wiślańską i już do końca Czerwonym (GSB). Zjazd od Magurki do Węgierskiej był poważnym wyzwaniem, ale za to niezapomnianym przeżyciem! Sama wioska jakoś minęła z buta, bo śniegu już nie było… Podejście na Abrahamów ciekawe – po 10 km znów na nartach i tak już do końca 🙂 Do hałupki na Słowiankach się nie dostałem – co wyszło mi na dobre, bo ruszyłem dalej na Rysiankę. Ten kawałek okazał się być najtrudniejszy… Gdyby nie ślady pary rakieterów było by na prawdę ciężko! Dodać do tego moje zmęczenie (już 8h w trasie).

Jedz śnieg

Zgrzany pomyślałem o ostatnim wschodzie słońca na Klimczoku i któregoś z chłopaków „pić mi się chce” – potem odpowiedź matki – „jedz śnieg”… Spróbowałem więc – rozpuścił się bardzo szybko w ustach, czyli produkowałem nadmiar ciepła, kolejna próba, i kolejna… pot z głowy ustępuje, powoli plecy robią się przyjemniejsze… większy kawałek i połknąłem, oj był błąd – lód został mi w gardzieli i nadmiernie schładzał aż do bólu… Przynajmniej się nauczyłem czegoś nowego 🙂

Przypadek

W schronisku „przypadkowo” dosiadłem się do tej pary rakieterów i równie przypadkowo spaliśmy w jednym pokoju gdzie okazało się, że „przypadkowo” robią do termosu rozgrzewający napój taki jak ja zwykle przez zimę no i równie „przypadkowo” pojawiły się dwie fajne panie, które również „przypadkowo” były z Gliwic jak rakieterzy, przez co mogli spokojnie wracać razem 🙂

Wschód słońca

Niedzielę czyli 5:59 przywitałem pod schroniskiem na Rysiance, ale już jakieś 30 metrów od niego na prawdę trudno było się go dopatrzeć… Jadąc w dół na nartach ledwo mijając słupki szlakowe widziałem kolejny, ale i tak było bosko, bo w górach! Cały szlak aż do Miziowej był spokojny, brak świeżych śladów i ludzi z drugiej strony. Wraz z technicznymi udało mi się do góry wyjechać wyciągiem tym bliżej schroniska, ale patrząc na Pilsko w gęstniejącej mgle zjechałem w dół po cudnym sztruksie 🙂 Później w schronisku zamówiłem śniadanie (oczywiście jajecznicę 🙂 – mogę spokojnie polecić) i zagadałem z bardzo sympatyczną parą jak się okazało „przypadkiem” też rakieterów 🙂

Pilsko

Na Pilsko ruszyłem po śniadaniu. Z pełnego lenistwa podjechałem sobie wyciągiem i ruszyłem dalej. Przed granicą z niedowierzaniem jak popatrzyłem za siebie zobaczyłem cyborga… Kobieta od schroniska ruszyła równo ze mną trasą wyciągu, a tutaj prawie mnie doganiała 🙂 Zagadałem oczywiście – plany na Babią… Zrobiliśmy parę zdjęć, pogadaliśmy i każde w swoją stronę. Na Miziowej spotkałem się z Tatą i tylko jemu znanym szlakiem wróciliśmy do Złatnej po przepięknych Słowackich drogach leśnych!

Liczby

Kilometry: 35.7 + 25.5 = 61.2km
Czas: 10:10 + 6:55 = 17h 5min
Suma podejść: 1634.3 + 2162.5 = 3797,8
kcal: 6262 + 3695 = 9957kcal

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s